Miss Laura

Menu

Daisy



















lub

Just take me out to neverland,again


hej 🙂 Pogoda za oknem już bardzo letnia więc wybrałam się do Łazienek myśląc , że cała zieleń jest w bujnym rozkwicie. I się nie myliłam. Jest przecudownie! Dzięki fotografce Monice Chylak udało się zrealizować cały plan. Wybrałam do założenia granatową sukienkę retro, w kolorowe drinki. Sukienkę kupiłam w lumpie a miejsce zakupów znajduje się na puławskiej naprzeciwko Warszawianki. Jak tam się wybiorę..może nawet dzisiaj.. to podam dokładny adres. Do sukienki dopasowałam jasnoróżowe botki od B.A.I.T. Footwear a w rączce trzymam torebkę ze słomy Betsey Johnson. Jeszcze nie miałam tak słodkiej słomianej torebki. Oczywiście jest i troszkę biżuterii. Założyłam stare bransoletki i kolczyki oraz pierścionek w kształcie białej róży Parfois. Wiecie, że próbuję się przełamać i nosić mniej zachowawcze stroje. Poprostu chce by było bardziej kolorowo i mniej szablonowo. Wychodzi mi to z różnym skutkiem..pojawiają się różne przeciwności np. to, że na co dzień jestem nieśmiała. Na dzisiaj to wszystko. Miłego weekendu. Buziaki
















lub

Recenzja -Skin Coach Bożeny Społowicz



Hej kochani 🙂 Napisałabym tą recenzję wcześniej jednak miałam dużo spraw do pozałatwiania. Teraz możecie na nią zerknąć. Książkę wydano na początku roku więc pozycja nie najświeższa ale uznałam, że dobrze jak przygotuję wpis. Do zrecenzowania mam także najnowsze fajne książki takie jak Sekrety urody babuszki i Czajnikowy. Pierwsza jest słowiańskim elementarzem urody i przyjemnie oraz łatwo się ją czyta, druga książka pasjonata herbaty i yerba mate Rafała Przybyloka. Tymczasem wracam do recenzji Skin Coach 🙂

Książka Skin Coach Bożeny Społowicz, która premierę miała w lutym tego roku to z całą pewnością jedna z najbardziej rozchwytywanych pozycji, jeśli chodzi o kobiety zainteresowane tematyką beauty i blogerki.. Kupiłam ją z ciekawości, żeby sprawdzić czy aby to nie kolejna nieudana pozycja w tej tematyce. Jakie są moje wrażenia po przeczytaniu książki?Powiedziałabym pół na pół.
Bożena Społowicz czyli autorka książki jest jedynym jak do tej pory skin coachem w Polsce. Ukończyła kosmetologię,chemie i technologie kosmetyków. Swoim „coachennicom”(bo tak je pieszczotliwie nazywa) pomaga w doborze odpowiedniej pielęgnacji i zmianie stylu życia krok po kroku objaśniając jak mamy postępować. Według mnie ułatwia to dbanie o skórę, zdrowie ale także nie powinno sie tak generalizować. Jeśli ciekawi was moja opinia to czytajcie dalej.

ZDROWY STYL ŻYCIA A KONDYCJA SKÓRY

Zgadzam sie całkowicie z ogólnym podejściem Pani Bożeny odnośnie diety. To niezwykle istotne w drodze do pięknej skóry i dobrego samopoczucia. Świadomy dobór produktów w naszym jadłospisie to niewątpliwie zapobieganie chorobam! „Przyjmujemy do wiadomości, że chemia zawarta w wysoko przetworzonym jedzeniu nam szkodzi, więc ją wyrzucamy z kuchni. To bardzo dobrze. Ciągle jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele chemii jest w naszym życiu. Używamy kosmetyków nafaszerowanych konserwantami, barwnikami czy perfumami.” Trafna uwaga! Świadome wybory nie dotyczą tylko żywności, ale tak naprawdę wszystkiego, co nas otacza – także kosmetyków. Również zgodzam się z tym, że wybór odpowiednich produktów jest coraz trudniejszy poprzez otaczający nas nadmiar informacji, ale też bardzo rozwinięty marketing. Łatwo można się pogubić w tym wszystkim.

RODZAJE SKÓRY

To chyba jeden z najczęściej powtarzających się problemów u kobiet. Określenie rodzaju skóry to wcale nie łatwe zadanie. Duże zamieszanie wprowadziły nazwy kosmetyków, które narzuciły w pewnym stopniu nazewnictwo. Skóra sucha, normalna, tłusta, mieszana, problematyczna, trądzikowa, naczynkowa, dojrzała? A co jeśli mamy i skórę problematyczną i naczynkową jak ja? To normalne, nie martwcie się. Niewiele osób ma „szablonowy” typ skóry, tym bardziej tą określoną nazwą „normalna”. Według mnie powinno się najpierw określić problemy, które się pojawiają. Pani Bożena w swojej książce wyróżniła 4 typy skóry:
⦁ problematyczna – trądzikowa, tłusta, błyszcząca, z trądzikiem, borykająca się z niedoskonałościami i stanami
zapalnymi
⦁ interaktywna – wrażliwa, skłonna do alergii i podrażnień,
⦁ hiperpigmentacyjna – z nierównym kolorytem, piegami przebarwieniami
⦁ przedwcześnie starzejąca się – znacznie różniąca się od skóry osób w podobnym wieku pod względem kondycji – poszarzała, z widocznymi zmarszczkami, brak jej jędrności
Autorka formułuje także teorię, która mówi, że pod wpływem różnych czynników nasza skóra przekształciła sie z suchej lub tłustej w kierunku wyżej wymienionych.
Do wyżej wymienionych 4 typów skóry należy jeszcze dodać skórę płytko unaczyniona lub nie. Taką cechę zsumujcie do powyższych rodzajów i wtedy macie najbardziej zbliżony odpowiednik waszej skóry. Nawet przydatne, ale… trzeba wiedzieć, że żadnej skóry nie da się zamknąć szablonowo w jednym opisie, dlatego obserwujmy ją uważnie.. Zaś charakterystyka różnych typów skóry zawartych w tej książce może nam pomóc przy doborze codziennej pielęgnacji i nakierować nas na dobry tor. Taki krótki test może okazać się pomocny, jeśli totalnie nie mamy pojęcia jaki rodzaj kosmetyków jest dla nas odpowiedni.

SUPLEMENTY

Suplementy nie są tylko dla sportowców i ludzi trenujących na siłowni! W dzisiejszych czasach bardzo trudno jest dostarczyć wszystkie mikro i makroelementy z pożywienia. Coraz więcej słyszymy o niedoborach. Te ubytki wpływają na pogorszenie funkcjonowania naszego organizmu, dlatego warto zainteresować się tematem bliżej. Należy najpierw wykonać badania, które wskażą braki. Bardzo ważna jest też jakość przyjmowanego suplementu. Na rynku możemy znaleźć wiele firm, ale tylko niektóre z nich oferują wartościowe produkty. Czasem warto dopłacić kilka złotych więcej za coś, co naprawdę będzie działać. Ja sama przyjmuję witaminę D i probiotyk (dla wzmocnienia mikroflory jelitowej). W tym temacie również jak najbardziej zgadzam się z radami zawartymi w książce. Także z tymi odnośnie do aktywności fizycznej. Bardzo ważne jest też powolne wprowadzenie zmian i cierpliwość, o których mówi Skin Coach.

Nauczyliśmy sie wprawdzie,że lepiej nie kupować produktów z parabenami ale czy wiemy, pod jakimi innymi nazwami mogą się one ukrywac?

Parabeny to jak wiadomo jedne z najbardziej kontrowersyjnych konserwantów, ale i też najlepiej przebadanych. Później autorka pisze, jak to bardzo negatywnie wpływają na nasz organizm, jak wiele powodują alergii. Wydaje mi się, że autorka jako kosmetyczka z wieloletnim stażem powinna o tym wiedziec że badania mówią iż składniki te są bezpieczne, jeżeli nie stosujemy ich w dużej ilości. W nadmiarze kosmetyki takie szkodzą ale jak zastosujemy z jeden to nic nam sie nie stanie. Nie mówmy, że kosmetyk, który ma parabeny będzie dla nas zły.

NIE POTRZEBUJESZ BALSAMU DO CIAŁA, A TWARZ MYJ MYDŁEM

Skin Coach radzi, aby pod prysznic zabierać tylko naturalne mydło (np. Aleppo, czarne mydło), a głowę myć tak, aby kosmetyk nie spływał po karku i plecach, a najlepiej robić to u fryzjera – z delikatnym dopiskiem autorki „jeśli masz taką możliwość”. Mydłą. Jest ich teraz mnóstwo, naprawdę jest w czym wybierać. Przez to także łatwo jest dać się oszukać W moim przekonaniu dobre mydło naturalne to takie, które bazuje na zmydlonych frakcjach olejowych lub mydło potasowe. Warto by było bardziej scharakteryzować rodzaje mydeł czytelnikom, skoro już je polecamy. Rezygnacja z używania balsamu ma przywrócić naszej skórze jej naturalne funkcje. O rany! Ciekawe jak zareagują na to osoby z egzemą, łuszczycą, AZS czy innym przypadkiem ekstremalnie suchej i problematycznej skóry…?

PEELING RAZ NA MIESIĄC LUB RAZ NA DWA MIESIĄCE

Zaiste to samobójstwo…kto nie potrzebuje peelingu raz na tydzien? Sprawia on przecież, że substancje z kosmetyków mogą lepiej przenikać przez naszą skórę, bo jest wtedy dobrze oczyszczona i pozbawiona martwych komórek naskórka. U mnie przy mieszanej skórze wykonywanie takiego zabiegu raz w tygodniu to podstawa.

JEŻELI MASZ SKÓRĘ INTERAKTYWNĄ SUPLEMENTUJ WITAMINĘ B12

Uważam, że poza witaminami D czy C nie powinno się brać niczego na własną rękę. Przed zażyciem jakichkolwiek innych witamin powinniśmy zrobić najpierw szczegółowe badania krwi i sprawdzić, czy mamy niedobory poszczególnych witamin, inaczej możemy je przedawkować, a to rónież szereg skutków ubocznych. Nie dotyczy to też kwasu foliowego u kobiet w ciąży.

OCZYSZCZANIE TWARZY

Jaki rytuał proponuje książka? Najpierw demakijaż oczu płynem micelarnym lub mleczkiem, a następnie oczyszczenie skóry mydłem, płynem micelarnym lub mleczkiem. Taki schemat się sprawdzi w przypadku osób, które się nie malują, ale moim zdaniem to zdecydowanie za mało, jeśli zmywamy wieczorem makijaż. Najpierw musimy zmyć warstwę make-upu, a dopiero później oczyścić skórę z zanieczyszczeń. Taki właśnie rytuał nazywamy dwuetapowym oczyszczaniem. Na koniec zawsze tonizujemy skórę tonikiem lub hydrolatem 🙂

FILTRY UV

Przez całą książkę przewija się hasło „stosuj filtry UV”. Znajdziemy ich ogólny opis oraz główny podział na chemiczne i fizyczne. Niestety, zabrakło konkretnych nazw składników, których lepiej unikać (mamy tutaj na myśli filtry przenikające). Naszym zdaniem może to wprowadzać błąd i prowadzić do przeświadczenia, że wszystkie filtry dostępne w sklepach są OK, bo przecież to dobry filtr przeciwsłoneczny. Niekoniecznie… często to właśnie ta grupa kosmetyków ma jedne z najgorszych składów. Uważam też, że autorka mogła bardziej dopracować listę szkodliwych substancji w kosmetykach. Wielu z nich nie wymieniła, a tak jak napisałam na początku informacje o parabenach nie do końca są prawdziwe.

MAKIJAŻ

Ciekawym jest to, że osoba, która pisze „uśmiech jest twoim najlepszym makijażem” na wszystkich zdjęciach w książce jest pomalowana. Niby szczegół, a rzuca się w oczy. Makijaż lepiej nie, ale przecież to zabawa, więc raz na jakiś czas możesz – w skrócie tak brzmiałaby esencja z akapitu o makijażu. Moim zdaniem kobiety malują się z dwóch powodów. Chcą podkreślić swoją osobowość, traktują to jako pewnego rodzaju sztukę lub chcą coś zakamuflować, bo brak im pewności siebie. Uważam, że makijaż jest obrazem na płótnie(skórze). Wiadomo, że bez dobrego płótna nie będzie spektakularnego obrazu 🙂 Dlatego, najpierw zadbaj o swoje płótno dobierając wartościowe kosmetyki pielęgnacyjne jak i kolorowe, a później przejdź do etapu malowania. Taka moja rada od serca.

PODSUMOWANIE

Z czym się na pewno utożsamiam? Z podejściem do naszego zdrowia w każdej dziedzinie życia. Aktywność fizyczna, poziom stresu, dieta, kosmetyki, nasza codzienna rutyna i profilaktyka – jeśli w każdej z tych kategorii znajdziemy balans to pewne jest, że zobaczycie to na własnej skórze 😉 Książka jest bardzo ładnie wydana, mając książkę w ręku da się wyczuć , że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, piękna okładka, przejrzysty uklad stron, ładne fotografie, czcionki i grafiki spawiają, że książka cieszy oko. Na końcu książki można znaleźć ciekawe przepisy DIY z naprawde ładnymi zdjęciami. Jeśli miałabym szczerze ocenić książkę „Skin Coach” to dostałaby miano dobrej lektury dla osób, które już trochę wiedzą o naturalnej pielęgnacji, jako tekst do analizy swoich dotychczasowych nawyków. Uważam, że osoby początkujące, nie mające pojęcia na ten temat, mogą być nieco łatwo wprowadzone w błąd (np. przez niedoinformowanie o substancjach). Książka pokazuje też, że pielęgnacja nie jest aż tak łatwa, jakby mogła by się wydawać. Wprowadzenie oceniam na duży plus, ponieważ pokazuje, że piękna skóra to składowa wielu czynników. Zapewne ile czytających, tyle opinii, jednak faktem jest to, że książka z pewnością wzbudziła kontrowersję.
lub

glamorous fishnets by Lirika Matoshi

hej kochani! Zobaczcie na jakie robótki ręczne natrafiłam na etsy Zakochałam się po uszy a wy?:)







lub

How to pronounce the hardest names in fashion

Przemysł odzieżowy jest uważany za jeden z cięższych. Natomiast jakie problemy sprawia wymowa popularnych projektantów? Ja niestety połowę wypowiadałam niedobrze mimo, że prawie za pewnik brałam poprawność moich słów. A jak to jest z wami?

lub

Ann Carrington and her beautiful bouquets from old silverware








lub

Moje ulubione piosenki


Tak jak zapowiadałam dzisiaj lista moich ulubionych piosenek. W humorku dzisiaj troszkę gorszym ale to nie znaczy że nie będzie bardziej wesołych kawałków :)Nie nauczyłam się do tej pory jak wklejać prawidłowo pliki muzyczne. Wybaczcie też, że nie ma nadal posta ze stylizacją wiosenną. Nie potrafię umówić się z fotografem .zrobiłam to dopiero na 10 maja ale z innym tym razem.

Royksopp – Something in my heart
Yuna – Lullabies
Chainsmokers – Dont let me down
Yuna – Crush – ft- Usher
Flight facilities – Crave you
Zara Larsson – Lush life
Era Istrefi – Bon bon
Lindsey Stirling – Hold my heart
Sixteen – Twoja lawa
Anita Lipnicka – Wszystko się może zdarzyć
Goya – Mój
Brodka – Miałeś być
Chase and status – time
Disclosure – Latch

lub

Innika Choo



Pracująca na Bali australijska marka Innika Choo, specjalizuje się głównie w zdobionych ręcznie robionymi haftami na ubraniach zarówno dla kobiet jak i dzieci. Projektant Innika jest fanem haftów(zupełnie jak ja) i ten element oraz ubrania bez ramiączek są jej znakiem rozpoznawczym. Jeden rozmiar zarówno sukienek, topów pasuje podobno każdemu. W ofercie znajdziemy także spódnice, staniki, pumpy, minigorsety, które są idealne do tworzenia warstw a wersje dla dzieci są identyczne jak dla ich mam. Jak dla mnie super!
lub

delicate critter of Audrey Hepburn



Najlepszym przyjacielem mężczyzny jest pies. Kto zgadnie, że najlepszym przyjacielem Audrey Hepburn był jelonek nazywany Ip? Pełne imię tego zwierzątka było Pippin i zdrobnoale był nazywany Ip. Pracowała ona z jelonkiem nad kilkoma filmami Green Mansions i była zachęcona przez reżysera do wzięcia Ipa do domu.

Chciałabym wam podziekowac. Liczba sesji przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Prowadzę bloga dopiero od 14 dni a jest ich w tym czasie aż 290 🙂 Sesji 28 kwietnia było zas 30. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Każdy komentarz, obserwacja to dla mnie dalsza motywacja do działań 🙂 Jeszcze raz dziękuję.
lub

Recenzja - Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji.

misslaura.pl
Jak pisałam na FB w sobotę 22 kwietnia poszłam na bardzo udane, moim zdaniem, spotkanie autorskie z Grzegorzem Rogowskim, autorem książki „Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji”

Współautorem jest Michał Pieńkowski, również obecny na spotkaniu ale nieobecny zarówno na okładce książki jak i w spisie treści. Moim skromnym zdaniem chyba na to zasłużył. Obaj autorzy to chodzące kompendium wiedzy o historii showbiznesu w przedwojennej Polsce. Natomiast główna część pracy poświęcona jest polskim artystkom filmowym, które po wojnie nie wróciły do kraju(z wyjątkiem Jadwigi Smosarskiej) i zmarły na emigracji jest pionierskim przedsięwzięciem autora. Liczba, zakres i charakter danych dokumentujących życie polskich aktorek filmowych na emigracji daleko odbiega od przyjętego w takich pracach zakresu.

Ogrom skrupulatnej, kilkunastoletniej pracy wykonanej przez G.Rogowskiego, to wywiady z dziećmi zmarłych na obczyźnie aktorek, ich krewnymi i znajomymi, wspomnienia, archiwalne zdjęcia, ciekawe informacje o kulisach życia teatralnego i filmowego a także życia towarzyskiego. Czytamy historię siedmiu artystek: Zofii Nakonecznej, Nory Ney, Renaty Radojewskiej, Jadwigi Smosarskiej, Janiny Wilczówny, Tamary Wiszniewskiej oraz Leny Żelichowskiej. Dzieje życia tych artystek i ich kariery Rogowski poskładał z dostępnych materiałów przedwojennej prasy, głównie wywiadów i recenzji. Ale zadał sobie także trud wyszukania rodzin artystek. I tak dotarł aż za ocean aby się spotkać z: Joanną Ney (córką Nory Ney) czy Ireną Race (córką Tamary Wiszniewskiej). Kolejne informacje zdobył w międzynarodowych archiwach oraz w polskiej Filmotece Narodowej.

Po Zofii Nakonecznej nie zachował się żaden film, wszystkie jej role znamy ze zdjęć i recenzji; przez krótki czas występowała w nowojorskim Polskim Teatrze Artystów. Niezwykle wciągające losy Nory Ney wprowadzają w świat celebrytów, bowiem aktorka umiała wokół siebie stworzyć plotki i skandale.Kariera Renaty Radojewskiej jest jak z filmu, jej uroda została zauważona w poczytnej gazecie. Została nazwana „nową twarzą” polskiego filmu. Reżyserzy cenili ją za profesjonalizm. Jadwiga Smosarska, niekwestionowana diwa kina polskiego doczekała się już swojej biografii. Dlatego w książce przytoczone są jej losy na emigracji, a zwłaszcza nieznana dotąd korespondencja z Janem Lechoniem. Dobrze zapowiadająca się kariera Janiny Wilczówny, została przerwana przez wojnę. Aktorka po wielu przygodach zamieszkała w Dallas, gdzie stworzyła kultowe miejsce – restaurację zwaną małą Warszawą. Tamara Wiszniewska, utalentowana, piękna aktorka z kresów, do końca niezwykle rodzinna, wiele przeszła zanim osiadła w amerykańskim Rochester. Lena Żelichowska, wszechstronnie utalentowana tancerka i aktorka, wraz z mężem malarzem Stefanem Norblinem, podczas wojny dotarli przez Irak aż do Indii, później zamieszkali w San Francisco. Tam Lena pracowała jako manikiurzystka.

Wracając jeszcze do pierwszej części książki, trzeba napomknąć jak świetnie M.Pieńskowski pisze o wybitnych aktorach, konferansjerach, tancerkach i aktorach. Zaciekawiły mnie informacje o Panach w książce, głównie tych , którzy mieli wszechstronne zainteresowania i emploi jak np. Kazimierz Krukowski(był specjalistą od szmoncesu- dziś już trochę zapomnianego typu humoru będącego pastiszem na mentalność prostych podmiejskich żydówskich kupców.), Mieczysław Fogg(zdrobnienie Fogiel), legendarny konferansjer Fryderyk Jarosy, Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza.

Lekturę tej jedynej w Polsce pozycji polecam każdemu. I chociaż do końca nie wiem dlaczego, te swoje kilka uwag na temat swoistej perełki jaką jest ta praca, kończę słowami, również wielkiej gwiazdy z tego środowiska, Kazimierza Krukowskiego.

„Trzeba mieć to minimum,

trzeba mieć ten smak

to wyczucie, kiedy nie, a kiedy tak”

lub