Miss Laura

Menu

Saint deer in Japan

Jestem dziewczyną, która tworzy równo od dwóch miesięcy polski blog lifestylowo-modowy. Z pasjami, otwarta na piękno mnie otaczające, z symbolem kwiatu wiśni – mam go jak na dłoni.

„Nie chciałabym być świętym jeleniem w Japonii, w cesarskim mieście Nara. Jelenie te przechadzają sie niespiesznie po trawie, ale są znużone, ważą około 100 kg”

A jednak nimi jestesmy

„Ludzie zapominają jak to jest żyć na wolności, tworzyć, poszukiwać, zdobywać, zmoczyć się, zmoknąć, potknąć się ale jednocześnie wzmocnić się od środka, trenować siłę woli, wewnętrzną moc, ćwiczyć sprawność swojego ciała, duszy i umysłu, po to żeby rozwijały się i rosły,kwitły, żyły i nadawały prawdziwą wartość życiu”

Taka jestem ja,dzielna, wolna i szczęśliwa.

„Mieć syte, wygodne życie z tysiącem ciasteczek, które codziennie podtykają Ci do ust przechodnie.Objadać się tak, że jakikolwiek ruch i wysiłek wydają się niepotrzebne i kłopotliwe. Westchnąć , bo brzuch zrobił się wielki i ciężki”

„Zjedz ciasteczko-prosi błagalnie chlopiec”

„Już nie mogę więcej-odpowiada mu jeleń obojętnym, lekko zmęczonym wzrokiem” „Leżeć na jednym boku, przewrócić się na drugi bok.Ciasteczka same przyjdą”

Do przygotowania wpisu użyłam książki Beaty Pawlikowskiej Blondynka w Japonii. Co wy sądzicie o podtykaniu ciasteczek?

Chcę was, moich, szczególnie tych stałych czytelników, przeprosić za napisanie, że na you tube nie ma polskich starych filmów. Jest ich tam dość sporo, z czego się niezmiernie cieszę. Od dawna marzy mi się tydzień z przedwojennym filmem polskim 🙂 Od 2006 roku istnieje szczytny projekt „Konserwacja i digitalizacja przedwojennych filmów fabularnych w Filmotece Narodowej w Warszawie”. Projekt zakłada konsekwentna restaurację ocalonych filmów. Co widzę, to to, że niektóre z tych filmów dostępne są dopiero na you tube od 2012 roku.Więcej o przedsięwzięciu : www.nitrofilm.pl



lub

Hollywóod Old Movies #1 - The Girl Can't Help It

To jest początek mojej pierwszej serii. Będzie dotyczyła starego kina. Filmy w niej załączane pewnie będę mogła znaleźć tylko w języku obcym ale to nic. Na naukę nigdy za późno 🙂 Mam nadzieję, że wpisy wam się spodobają, i tak jak ja będziecie mieć fun oglądając filmy. Szkoda tylko, że nie można znaleźć polskich starych filmów przedwojennych.



Na początku ciekawostka

Twenty Flight Rock oraz Edie Cohran występujący w Girl Can’t Help It przekonało młodziutkiego Johna Lennona do utworzenia zespołu The Quarrymen. Tak właśnie. Dzięki temu filmowi mamy zespół Beatles.




Amerykańska komedia muzyczna z 1956 roku na podstawie książki Do Re Mi Garsona Kanina

Marty jest drobnym gangsterem. Zmusza on pewnego łowcę talentów, żeby wypromował jego dziewczynę Jerri. Ale jest jeden problem: ona nie ma talentu…

Zobaczcie film The Girl Can’t Help It Zamieszczam go dla ułatwienia też na fanpejdżu na fb

W The Girl Can’t Help It występuje jakby filozoficzny paradoks. Film próbuje parodiować rokową muzykę jako degradację kultury podczas gdy jednocześnie celebruje ducha młodzieńczej anarchii. Ta wewnętrzna dwuznaczność była może napędzona przez chęć stworzenia filmu który by spodobał się obojgu, zarówno nastolatkom jak i ich rodzicom- żeby połączyć ogromną przepaść dzielącą pokolenia. Wybór muzyków występujących w filmie sugeruje, że to był świadomy zabieg. Miesza on prawdziwego rocka kategorii ciężkiej jak Little Richard’a, Fats’a Domino, The Platters, Gene’a Vincent’a, Eddie’go Cohran’a z awangardową muzyką Ray’a Anthony’ego i Julie London i rzuca dziwnymi działaniami które są ni psem ni wydrą jak np. rockowa grupa The Chuckles. Taki manewr nigdy by nie odniósł sukcesu bez szalonego geniusza jakim był reżyser Frank Tashlin. Tashlin rozpoczął swoją karierę jako animator dla Warner Bross i kontynuował kolorowy świat Looney Tunes jako filmowiec żeby informować o jego estetyce. Był satyrykiem i kochał wszystko co anarchiczne( Był dyrektorem pierwszych filmów Jerrego Lewisa).Tashlin przekuwa elementy z jego filmu w coś dziwnie spójnego. „Tak, może wszyscy zwariowaliśmy” sugeruje film ale ”Czy kiedykolwiek byliśmy tak żywi?” W 1956 roku, Jean-Luc Godard zopiniował tak film. Za 15 lat ludzie uświadomią sobie że The Girl can’t Help It jako fontanna młodości (tak właśnie) z której wtedy kino brało, w przyszłości weźmie sobie świeże inspiracje, odtąd, kiedy mówisz o komedii, nie mów ‚It’s Chaplinesque’; mów, głośno i wyraźnie ‚It’s Tashlinesque’. Przepowiednia Godarta mogła przecenić publiczną świadomość tego zjawiska ale wpływy Tashlina odbijają się szerokim echem w filmach Jerrego Lewisa, Johna Watersa, Mela Brooksa i we wszystkim co nazywamy parodią.

Jedną z głównych ról w filmie zagrała zjawiskowa Jane Mansfield. Była to jej pierwsza rola i także skandaliczne trochę aktorstwo imitacyjne, bowiem naśladowała Marilyn Monroe. Miała platynowy czepiec, wijący się sposób poruszania, chichotała, a nawet posiadała głupiutki repertuar pisków oraz potrafiła płakać co charakteryzowało publiczną osobę Marilyn.
lub

co w herbacie piszczy



„Jakość herbaty to decyzja, którą podejmują usta” Lu Yu

A jeśli nie umiemy wybrać lub rozpoznać która herbata jest którą, i nie wiemy jaka jest jej historia, a nas to interesuje, to zachęcam do dokształcenia się u Rafała Przybyloka- herbacianego eksperta, który prowadzi blog czajnikowy.pl, herbaciarnię i sklep z herbatą. Facet jest naprawdę znawcą. Dzięki niemu możemy poznać nie tylko zielone czy czarne herbaty, ale też oolong, żółtą, czerwoną i białą. Przeczytamy też wiele legend i herbacianych historii o chińskich cesarzach, buddyjskich mnichach i brytyjskich kolonizatorach.Jest też część praktyczna, gdzie dowiemy się jak zaparzyć herbatę, jakie ustrojstwa do parzenia herbaty kupić, żeby nie skompromitować się przygotowując matchę i wiedzieć co to gaiwan.



Na powyższym zdjęciu jest o japońskich herbatach, które warto skosztować. Matchy nikomu nie trzeba przedstawiać .Wiemy np. z instagrama i książek, że staje się coraz bardziej popularna. Ale już sencha, bancha, Gyokuro(co sądzicie o tej „jadeitowej rosie’ dostępnej na polskim rynku w poj. 330ml?) czy Genmaicha są mniej powszechne.



Rafał pisze także o herbaciarniach jako miejscu spotkań dla XVIII wiecznych kobiet, herbacie jako alternatywie dla piwa w krajach arabskich i jako nieszkodliwym napoju w czasach, kiedy w miastach nie było dostępu do czystej wody. Można też poczytać o tym jak pije się herbatę na całym świecie, z jakich naczyń i poznać przepisy na herbatę domową z prażonym ryżem i buble tea.

Na końcu opowiem wam co kryje się w ostatnim rozdziale książki o nazwie herbaciane rozmaitości. W pierwszej części autor pisze o yerbe mate w owocach (na przybycie niespodziewanych gości), ananasowe smoothie z matchą, herbatę po hiszpańsku, zielone fondue czekoladowe z matchą(pycha jak dla mnie).W drugiej części jest o herbacianych kosmetykach np. o płukance do ust, peelingu z matchą, okładzie na zmęczone oczy.
lub

Ann Carrington and her beautiful bouquets from old silverware








lub

Recenzja - Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji.

misslaura.pl
Jak pisałam na FB w sobotę 22 kwietnia poszłam na bardzo udane, moim zdaniem, spotkanie autorskie z Grzegorzem Rogowskim, autorem książki „Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji”

Współautorem jest Michał Pieńkowski, również obecny na spotkaniu ale nieobecny zarówno na okładce książki jak i w spisie treści. Moim skromnym zdaniem chyba na to zasłużył. Obaj autorzy to chodzące kompendium wiedzy o historii showbiznesu w przedwojennej Polsce. Natomiast główna część pracy poświęcona jest polskim artystkom filmowym, które po wojnie nie wróciły do kraju(z wyjątkiem Jadwigi Smosarskiej) i zmarły na emigracji jest pionierskim przedsięwzięciem autora. Liczba, zakres i charakter danych dokumentujących życie polskich aktorek filmowych na emigracji daleko odbiega od przyjętego w takich pracach zakresu.

Ogrom skrupulatnej, kilkunastoletniej pracy wykonanej przez G.Rogowskiego, to wywiady z dziećmi zmarłych na obczyźnie aktorek, ich krewnymi i znajomymi, wspomnienia, archiwalne zdjęcia, ciekawe informacje o kulisach życia teatralnego i filmowego a także życia towarzyskiego. Czytamy historię siedmiu artystek: Zofii Nakonecznej, Nory Ney, Renaty Radojewskiej, Jadwigi Smosarskiej, Janiny Wilczówny, Tamary Wiszniewskiej oraz Leny Żelichowskiej. Dzieje życia tych artystek i ich kariery Rogowski poskładał z dostępnych materiałów przedwojennej prasy, głównie wywiadów i recenzji. Ale zadał sobie także trud wyszukania rodzin artystek. I tak dotarł aż za ocean aby się spotkać z: Joanną Ney (córką Nory Ney) czy Ireną Race (córką Tamary Wiszniewskiej). Kolejne informacje zdobył w międzynarodowych archiwach oraz w polskiej Filmotece Narodowej.

Po Zofii Nakonecznej nie zachował się żaden film, wszystkie jej role znamy ze zdjęć i recenzji; przez krótki czas występowała w nowojorskim Polskim Teatrze Artystów. Niezwykle wciągające losy Nory Ney wprowadzają w świat celebrytów, bowiem aktorka umiała wokół siebie stworzyć plotki i skandale.Kariera Renaty Radojewskiej jest jak z filmu, jej uroda została zauważona w poczytnej gazecie. Została nazwana „nową twarzą” polskiego filmu. Reżyserzy cenili ją za profesjonalizm. Jadwiga Smosarska, niekwestionowana diwa kina polskiego doczekała się już swojej biografii. Dlatego w książce przytoczone są jej losy na emigracji, a zwłaszcza nieznana dotąd korespondencja z Janem Lechoniem. Dobrze zapowiadająca się kariera Janiny Wilczówny, została przerwana przez wojnę. Aktorka po wielu przygodach zamieszkała w Dallas, gdzie stworzyła kultowe miejsce – restaurację zwaną małą Warszawą. Tamara Wiszniewska, utalentowana, piękna aktorka z kresów, do końca niezwykle rodzinna, wiele przeszła zanim osiadła w amerykańskim Rochester. Lena Żelichowska, wszechstronnie utalentowana tancerka i aktorka, wraz z mężem malarzem Stefanem Norblinem, podczas wojny dotarli przez Irak aż do Indii, później zamieszkali w San Francisco. Tam Lena pracowała jako manikiurzystka.

Wracając jeszcze do pierwszej części książki, trzeba napomknąć jak świetnie M.Pieńskowski pisze o wybitnych aktorach, konferansjerach, tancerkach i aktorach. Zaciekawiły mnie informacje o Panach w książce, głównie tych , którzy mieli wszechstronne zainteresowania i emploi jak np. Kazimierz Krukowski(był specjalistą od szmoncesu- dziś już trochę zapomnianego typu humoru będącego pastiszem na mentalność prostych podmiejskich żydówskich kupców.), Mieczysław Fogg(zdrobnienie Fogiel), legendarny konferansjer Fryderyk Jarosy, Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza.

Lekturę tej jedynej w Polsce pozycji polecam każdemu. I chociaż do końca nie wiem dlaczego, te swoje kilka uwag na temat swoistej perełki jaką jest ta praca, kończę słowami, również wielkiej gwiazdy z tego środowiska, Kazimierza Krukowskiego.

„Trzeba mieć to minimum,

trzeba mieć ten smak

to wyczucie, kiedy nie, a kiedy tak”

lub